Dead Rising 2

Nie ma się co oszukiwać: rozcinanie setek zombie z pomocą piły maszynowej czy kosiarki to doświadczenie maksymalnie odjechane i rajcujące. Tylko trochę boli słówko „setek” – my byśmy na jego miejsce wstawili „tysięcy”.

Tak samo myślą twórcy Dead Rising 2 – kanadyjskie Blue Castle Games – do kosza wyrzucając standardowy dla gier Capcomu silnik i zaprzęgając do roboty własny engine. W pierwszej części gry w jednej chwili na ekranie telewizora mogliśmy ujrzeć maksymalnie sześćset żywych trupów. Sequel podkręca ilość dostarczanych emocji do niebotycznych poziomów i zamienia tę liczbę na siedem TYSIĘCY zgniłych gnojków!

Dzięki staraniom dziennikarza Franka Westa świat był pewien, że tragedia podobna do tej w Willamette Mall już nigdy się nie powtórzy. Jednak „zło nie umiera nigdy”; zombie powracają w jeszcze większym koszmarze. Rozegra się on w Fortune City, mieście hazardu i drogich sklepów, a jego bohaterem zostanie Chuck Greene. Prawdziwy wymiatacz w kwestii motocrossu oraz – jak się okazuje – eksterminacji tego, co zamiast spokojnie leżeć w grobie wyżera mózgi niewinnym ludziom.

Wraz ze zmianą dewelopera (Blue Castle Games to Kanadyjczycy, za poprzednią grę odpowiadają mieszkańcy Japonii) przemianie uległo parę kluczowych elementów Dead Rising. Pierwszym z nich jest opowiadana historia, dużo bardziej zachodnia. Nie jesteśmy pewni, co Chuck robi w Fortune City, ani czy przybył doń po albo przed wybuchem epidemii zombizmu. Wysnuto przypuszczenie, jakoby trafił do metropolii żeby uratować córkę – Katey. Różnica między taką fabułą, a Frankiem udającym się do Willamette w celu cyknięcia paru fotek – spora. Choć wątpię, aby dane nam było doświadczyć skomplikowanych twistów i wzruszających scen. Ważniejsza będzie eksterminacja zombie, w której przydadzą się umiejętności związane z zawodem pana Greene.

Frank był fotografem, Chuck jest mistrzem jazdy na motorze. Oznacza to, że z aparatu raczej nie skorzystamy. Jako zastępstwo dostaniemy nowy feature: składanie własnej broni ze znalezionych przedmiotów. We wstępie wspominałem o pile maszynowej. Zajęcie pierwszego miejsca na podium wymagało od naszego bohatera odpowiedniego zadbania o swój pojazd; zdobyte dzięki temu doświadczenie pomoże mu w stworzeniu cacka przebijającego nawet ulubiony przedmiot drwali i zabójców zombie: wiosło z piłami maszynowymi zamontowanymi na obydwu końcach!