Kultowe produkcje

Wpływanie na kształt świata jest zresztą na różne ciekawe sposoby eksplorowane w RPGach wszelkiej maści – od dynamicznie zmieniającego się otoczenia w S.T.A.L.K.E.R. po możliwość zdetonowania bomby atomowej w środku miasta w Falloucie 3 (i mijania potem wypalonej dziury, hell yeah). A wszystko to, żebyśmy poczuli, że nie jesteśmy tylko aktorami odgrywającymi jeden niezmienny i nadany odgórnie scenariusz (pozdrowienia dla Call of Duty i tym podobnych produkcji).

Kształtowanie postaci, choć bardzo fajne, nie daje nam jednak zbyt wielkiego pola manewru. O wiele więcej mocy dostajemy w swoje łapki choćby w postaci wszelkiego sortu edytorów. Mam tu na myśli zarówno klasyczne programy do tworzenia map (kto z posiadaczy klasycznych Heroes of Might and Magic III choć raz się takim nie bawił?), jak i narzędzia do tworzenia jednostek/przedmiotów/różowych słoni w trakcie rozgrywki (tu przychodzi mi na myśl RTS teamu Relic – Impossible Creatures, w której z DNA różnych zwierzątek należało tworzyć mutanty, które następnie posyłało się do boju). Z tego typu rozwiązań moim niekwestionowanym faworytem jest World Builder, często niedoceniana opcja będąca częścią jednej z najlepszych strategii w historii – Civilization IV. Otóż w każdym momencie trwania rozgrywki możemy odpalić edytor i zmienić, co nam się żywnie podoba. Irytuje nas, że wokół same pustynie i nie ma gdzie się rozwijać? Cyk – i mamy łączki, rzeczki itd. Czujemy się zbyt mocni? Cyk – i w miejscu, gdzie niegdyś znajdowały się nasze miasta, pluskają radośnie wielorybki. Wkurza nas, że wróg ma więcej ludności niż my? Cyk – i połowa cudzoziemców dziwnym trafem znika. Gramy na mapie symulującej Ziemię i jest fajnie, ale Atlantyk zdaje się stratą miejsca? Pięć minut roboty – i Atlantyda powróciła. Dzięki temu cudeńku możemy każdą rozgrywkę przystosować do swoich indywidualnych preferencji, przygotować jakiś scenariusz tematyczny, symulować katastrofy naturalne (tylko dla nerdów) i zmieniać rozkład sił (a co za tym idzie – poziom trudności). Ogromne możliwości – i ogromna frajda! A że korzystanie z tego zajeżdża trochę oszukiwaniem i cheatami? Przecież nie ma obowiązku z World Buildera korzystać, ja spędziłem nad Civ IV wiele miesięcy bez dotykania tego przycisku w prawym górnym rogu ekranu. Każdy gra tak, jak lubi. I to jest piękne!

Wreszcie zdarzają się gry, w których kreacja i rozgrywka łączą się w sposób oryginalny i niespodziewany. W tej kategorii mam dwóch faworytów. Pierwszy – to darzona przeze mnie wielkim szacunkiem firma Paradox Interactive (niegdyś Entertainment), która od ośmiu lat wydaje znakomite strategie historyczne z cykli Europa Universalis i Hearts of Iron. Oprócz monumentalnej skali i ciekawej mechaniki gry te mają pewną bardzo interesującą cechę. Otóż każdy zapisany stan gry jest w nich traktowany jak osobny scenariusz. Dzięki temu można na przykład przeprowadzić Polskę przez okres Renesansu i uczynić z niej mocarstwo, by następnie przesiąść się na np. Szwecję i zmiażdżyć to, co się niegdyś stworzyło. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by wyjątkowo ciekawym „scenariuszem” podzielić się z innymi graczami…