Kultowe produkcje

To jednak nic przy absolutnym cudeńku światotworzeniowym, jakie stanowi jeden z głównych feature’ów wspomnianej tu już serii Neverwinter Nights. Dzięki cudeńku znanemu jako Klient Mistrza Podziemi można grać w NwN (czy to standardową kampanię, czy któryś z tysięcy znakomitych modułów fanowskich, przygotowanych przy użyciu świetnego edytora) jak w prawdziwe, papierowe RPG – z Mistrzem Gry/Podziemi, człowiekiem, który nadzoruje przebieg rozgrywki i ma prawo ingerencji w każdy aspekt świata gry. Jest on w stanie na bieżąco tworzyć przedmioty, przeciwników i lokacje, rozmawiać z graczami poprzez usta postaci niezależnych, ustalać zadania i nagradzać za ich wykonywanie, banować niegrzecznych graczy… W połączeniu z sensowną intuicyjnością i podatnością na modyfikacje, które są znakami rozpoznawczymi Neverwinterów, można z tej już i tak świetnej gierki wycisnąć prawdziwe cuda. Czy chcemy rozegrać tradycyjną sesję RPG z dziełem Bioware’u (lub, w przypadku części drugiej, Obsidianu) w roli silniczka napędzającego rozgrywkę, czy też pragniemy pobawić się w pseudoMMORPG z Mistrzami Gry aktywnie angażującymi się w rozgrywkę i inicjującymi ważne dla fabuły wydarzenia – satysfakcja gwarantowana. Jeśli macie ochotę na ten ostatni typ rozgrywki, sprawdźcie Oficjalny Polski Serwer NwN2 – sporo ludzi, nacisk na odgrywanie postaci (acz nie do przesady), trochę przeróbek silnika gry, fajna fabuła… Oto, co można zrobić, mając grupę fascynatów i porządne narzędzia na podorędziu!

Jak widać, światotworzenie jest elementem gamingu coraz bardziej docenianym przez deweloperów i coraz bardziej świadomie rozwijanym. Daje wielką frajdę graczom, przedłuża żywotność gry, zdejmuje część roboty z barków artystów konceptualnych. Warto jednak, żebyśmy i my, Gracze, byli świadomi jego istnienia i wspierali jego promocję. To dzięki naszym naciskom twórcy gier, zamiast naśladować Nival Interactive, które edytor do (skądinąd bardzo dobrej) piątej części Heroes of Might and Magic upchnęło dopiero w dodatku, mogą wziąć przykład z firmy Maxis, która edytor stworków do swojego ostatniego dzieła, Spore, wypuściła wcześniej do sklepów za grosze, by w ten sposób promować jego kluczowy feature. To my musimy zadecydować – czy chcemy dostać moc w swoje ręce? Ja chcę!